Z życia CzW

2004.11.19 - Miałam napisać o grzybobraniu....

...ale trochę musiało to poczekać, bo rano obudziłam się w zasypanej przez śnieg wiosce, z odciętym prądem i niedziałającym telefonem. Od wczoraj nie ruszałam komputera, bo szalało napięcie i przy ostatnim razie komp się ledwo podniósł. Coż, Dziki Zachód...

2004.10.20 - Akcja protestacyjna

Wszystko dlatego, że remont nadal trwa (tak, tak, ten sam, co miał się skończyć po naszym powrocie z obozów ). W sumie nic w tym złego. Wręcz przeciwnie, bo bure mają kontakt ze sporą grupą ludzi. Jedynym poszkodowanym osobnikiem jest Bolo. Z racji swojego wzrostu i baardzo wylewnego charakterku ludzie się go boją i niestety musi być trzymany z dala od ekipy.


2004.06.25 - Desperado

Wstęp
Kilka dni temu zadzwonili do nas znajomi właściciele wilczaka z Włoch z zapytaniem, czy będą mogli do nas wpaść "po drodze" ze Szwecji do domu. Tak więc w czwartek szykowaliśmy się do wizyty. Niestety popełnili błąd i przekroczyli granice w Gubinie, a stamtąd dotrzec do nas po raz pierwszy jest prawie niemożliwe (bez posiadania dokładnej mapy).

Mimo, że Gubin jest w połowie niemieckojęzyczny udało się im dogadać z ktorąś ze sprzedawczyń w jednym ze sklepów po angielsku, by do nas zadzwoniła. Zamiast tłumaczyć postanowiliśmy po nich pojechać.

2003.06.05 - A jednak owczarek....

Właśnie zakończyły się poszukiwania Merry Bell. Na początku nikt nie zwracał uwagi, że zniknęła - mogła leżeć pod samochodem delektując się przyjemnym chłodem. Ale nie leżała....

Nie latała też po piwnicy opróżniając pułapki na myszy z sera. Nie siedziała w komputerowym wsłuchując się w pracę serwerów. Zniknęła.....

2002.07.05 - The Besciaki

W czym się wilczak wybija? W czym jest (lub może być) najlepszy?

- w pracy węchowej
Ale nie tej sportowej, tylko ratowniczej, gdzie celem samym w sobie nie jest tropienie tylko znalezienie przedmiotu (osoby).

2004.08.20 - Z życia Wiewiórki - cd....

Po obozach Wiewiórka trochę się rozruszała....

2004.06.22 - Z życia Wiewiórki, czyli cicha woda...

Wiewiórka (aka Alistair) jest już z nami jakiś czas, ale coraz to wymyśla coś nowego. Fakt, że Balrog potrafi zaszaleć i znowu czuję to co każdy nowy właściciel wilczaka, gdy trzeba chować łapcie, jedzenie, itp (niczego nie niszczy, ale mało ciekawe jest poranne maszerowanie na dwór, aby pozbierać swoje rzeczy). Ale prawdziwym koniem trojańskim okazała się jednak Alistair....

Tak jak pisałam, bohaterem nie jest, ale z dnia na dzień coraz bardziej się rozkręca.

2005.01.01 - Psi Sylwester

Wczoraj obraziła się na nas Merry Bell. Poszło i rakiety "gwizdowe". Tych nie lubi. Nawet jak je widzi w TV ... bez dźwięku.... Dlatego siedziała w domu...

2004.12.09 - Nowy nick Wiewióra (Alistair)

Późnym wieczorem Bure zaczęły szaleć, więc Przemek postanowił, że zrobi im jeszcze mały bieg. Zabrał Balroga, Merry Bell i Jolly i ruszył rowerem "w las".

Jakiś czas potem dostałam telefon: oczywiście Balrog błysnął pomysłem i postanowił zagrać "alfe". W jaki sposób? Prezentując, że on ma inne zdanie i dalej nie biegnie. Oczywiście ponownie Juziowi nie wyszło, bo umknęło mu, że zatrzymanie roweru, Przemka, Belki i Jolly, to jak zatrzymywanie pociągu towarowego. Po drugie - jak się chce taki pociąg zatrzymać, to się go hamuje, a nie staje na torach przed pędzącą lokomotywą.

2005.03.12 - Prawdziwy gentleman

Podczas pobytu w Nitrze nocowaliśmy w hotelu - zarezerwowaliśmy cały dwupokojowy segment. W jednym spaliśmy my, a w drugim nasi znajomi, więc drzwi do przedpokoju były cały czas otwarte.

Camio dostał w zęby suszonego śmierdziucha (prawdziwy rarytas - wędzonego "peniska"), aby nie przyszło mu na myśl, by w ramach zabijania nudy zabrać się za podgryzanie hotelowych mebli. Leżał więc sobie w przedpokoju i spokojnie zajmował się swoim "skarbem". W pewnej chwili zniknął, aby niedługo potem pojawić się ze.... skórzanym butem znajomej. Niby nic.