2002.08.10-07.28 - Letni obóz szkoleniowy - Lázně Bělohrad (CZ)

Tradycyjnie już, jak co roku, część wakacji postanowiliśmy spędzić na obozie szkoleniowym w Lázně Bělohrad. Ponieważ zawsze brakowało nam na coś czasu, zdecydowaliśmy, że tym razem zostaniemy tam całe dwa tygodnie. I warto było...Był to prawdziwie międzynardowy obóz. Oprócz oczywiście Czechów nie brakło też właścicieli wilczaków z Polski, Niemiec, Holandii, Francji i Włoch.

Od początku obozu ostro wzieliśmy się do pracy. Wybór szkoleń był duży, a program napięty. O 6:30 maszerowaliśmy na ślad, godzine po nim rozpoczynała się obrona, a po niej rewiry. O 14:00 można było wziąść udział w treningu do zlotów młodych, bonitacji i wystaw. O 16:00 zbieraliśmy się by ćwiczyć posłuszeństwo. O 17:00 powtórka obrony, a na wieczór, po 19:00 ponownie rewiry. Gdy doda się do tego przerwy na posiłki okazuje się, że nie było czasu ani na spanie, ani na wylegiwanie się w chatkach.

Pierwszy tydzień wypełniony był prawie w całości treningiem - tym bardziej, że większość z nas przygotowywała się do egzaminów. Miłą odmianą były wycieczki do Prachovskich skal, fantastyczny bieg z przeszkodami, wyjazd na nocne safari do pobliskiego ZOO czy spacery po Lázně Bělohrad. Wieczory spędzaliśmy przy ognisku lub ... w kantynie.

W sobotę przyszedł czas na pierwszy test - egzamin wytrzymałościowy dla psów ratowniczych VZ 1 (bieg na 20 km). Mimo upalnej pogody jego pomyślne ukończenie nie stanowiło dla żadnego psa najmniejszego problemu. Niektórzy właściciele wykonali przez pomyłkę w tym czasie prawie 200 % normy....

W niedzielę przyszedł wreszcie czas na wypoczynek, pożegnanie się z kilkoma właścicielami i powitanie nowych gości. Od poniedziałku panowała już bardziej napięta atmosfera: rozpoczęły się egzaminy. Stres widać też było po czworonogach - tak to już bywa, gdy do nerwów właściciela dochodzą nerwy psa. Mimo to prawie wszystkim udało się ZOP-kę i ZPU zaliczyć pomyślnie. Oj, było co świętować wieczorem....

Następnego dnia ponownie można było podejść do morawskich testów. Sędzina była tym razem łagodniejsza i trzy wilczaki do swoich osiągnięć dopisały kolejne zdane egzaminy.

Co można napisać o samych testach? Z poziomem wyszkolenia psów (i właścicieli) było różnie. Ale z roku na rok rośnie poziom przygotowania oraz ilość CzW, które mogą pochwalić się certyfikatami użytkowości różnego typu. Miło też się obserwuje "mode" na szkolenie. Wielu właścicielom przestaje wystarczać to, że ich psy potrafią zrobić "siad", "waruj" i "do mnie". Uczeszczają na szkolenia, interesują się nowymi, skuteczniejszymi metodami i widać, że choć teraz przygotowanie psa do pierwszych egzaminów zajmuje im czasem i dwa lata, to w przyszłości będą mogli skrócić ten czas min. o połowe. Jakie były problemy? Każdy ma jakieś nad którymi musi więcej popracować, ale część z nich stale się powtarza. Na śladzie jak zwykle kłopot z dokładnością. Tropienie nie stanowi dla CzW żadnej trudności, ale na świeżym śladzie posługuje się on nie tylko dolnym, ale i górnym wiatrem. Było też troche niedociągnięć z zakresu posłuszeństwa (oznaczanie przedmiotów). W posłuszeństwie jak zwykle: mało radosna praca (stres + zbyt słaba motywacja), aport (to jest akurat dziwne, bo noszenie kilkukilogramowego kawałka mięsa przez pare kilometrów jest dla CzW normalne) oraz szczekanie na komende (dla CzW kompletnie bez sensu). W obronie jak zwykle problemy techniczne: słaby, płytki chwyt rękawa czubkami zębów i puszczanie go zaraz po zerwaniu z pozoranta. U niektórych psów próbowano pasje zastąpić posłuszeństwem, ale z marnym skutkiem.

Nie ma psów wyszkolonych w 100% - każdy właściciel boryka się z jakimiś kłopotem. Jednak obserwując CzW podczas treningu nie widzi się jakiś większych problemów niż w szkoleniu "typowych" ras pracujących.

W każdym razie wizyta w Lázně Bělohrad to mus dla każdego, kto próbuje wygłaszać opinie o nietrenowalności CzW i kłopotach z zapanowaniem nad nimi.

Ale wróćmy do samego obozu: zakończył się on w weekend 10.-11.08.. W sobotę rano odbyły się zawody wilczaków rozgrywane według regulaminu IPO 1. Potem do wieczora trwał zlot młodych i bonitacja. Następnego dnia odbyła się specjalna wystawa wilczaków.

Obóz w Lazne Belohrad także w tym roku potwierdził, że udział w nim jest obowiązkiem dla każdej osoby trenującej ze swoim CzW. To tu można porównać stopień wyszkolenia swoich psów z innymi czeweczkami. Jest to też doskonałe miejsce na spotkanie właścicieli z innych krajów, nawiązanie nowych znajomości i uzyskanie nowych informacji. Miejmy tylko nadzieje, że w przyszłym roku stosunek właścicieli wilczaków do osób nie mających z tą rasą nic wspólnego będzie jeszcze większy i że z czasem stanie się on obozem wyłącznie dla ludzi od tej rasy...

Margo