2007.03.03 - Małe 'J'olki, czyli miot Barona i Jolly

Ten miot Jolly jest najpiękniejszym dowodem jakie numery potrafią wykręcać suczyska tej rasy.... Tym razem Jolka zdecydowała się iść nam na rękę - przesunęła cieczkę tak, aby móc uczestniczyć w tym roku w letnim obozie szkoleniowym, a nie zarwać go jak to było ostatnio...

2006.12.29

Ale z tego powodu Przemek zamiast cieszyć się poświątecznym lenistwem musiał załadować się do auta i przedzierać przez śniegi do Słowacji.... Drugi noworoczny wyjazd przypadł w prezencie właśnie mi... Teraz pozostaje już tylko czekać na wyniki tej randki...


Jolly z Molu Es & Baron spod Ďumbiera

A co do rodziców... i tym razem nie musimy ich wcale reklamować, bo ich imiona mówią same za siebie.... Jolkę zna chyba każdy. A kto chce poznać bliżej to polecam artykuł pisany na jej 5. urodziny (oczywiście od roku 2005 przybyło jej nie tylko dzieci, ale jeszcze sporo egzaminów i osiągnięć) - 2005.05.15 - Dzisiaj Jolly kończy 5 lat!.

A Baron spod Ďumbiera? Co tu dużo gadać - obecnie chyba najbardziej znany i utytułowany słowacki pies tej rasy. Nic dziwnego skoro ma takich rodziców - my sentyment do Barona mamy głównie z powodu jego ojca - Gaiusa Dora, którego nie da rady zapomnieć nikt, kto choć raz go spotkał. Dla nas jeden ze wzorów dobrego wilczaka: świetny charakter i piękny wilczy wygląd... Nic dziwnego, że do jego osiągnięć należą nie tylko tytuły wystawowe takiej jak Zwycięstwo Słowackiego Klubu, ale jest to też jeden z niewielu słowackich psów z zaliczonym egzaminem psa obrończego. Matką Barona jest Dia Kollarov dvor - żadna słowacka suka nie wygrała tylu wystaw klubowych co ona... nic dziwnego, że zapisała się już do historii rasy... Jak widać Baron miał skąd czerpać doskonałe geny i jego osiągnięcia takie jak Zwycięstwo Słowacji, Zwycięstwo Słowackiego Klubu, Zwycięzca Młodzieży na wystawie klubowej, czy Najlepszy Junior włoskiej Wystawy Klubowej, na której było prawie 70 CzW...

A co to oznacza dla szczeniaków? Że małe mają doskonałą "podstawę genetyczną" i nic nie jest u nich kwestią przypadku: ich rodowód składa się z 3 generacji psów, które na przeglądach hodowlanych uzyskały najwyższe noty i oceny doskonałe. Wszyscy rodzice i dziadkowie są psami wolnymi od dysplazji stawów biodrowych, więc i dzieciaki mają ogromne szanse, że i ich ominie ta przypadłość. W rodowodzie można znaleźć prawie wyłącznie psy o doskonałych charakterach - wystarczy zerknąć na ilość psów z Oh, Og i Of.... Oj, nieczęsto spotyka się szczeniaki, których rodowody dają tak "genetycznie" duże szanse na doskonały wygląd, zdrowie i charakter....

2007.03.03

Ten poród był szczególnie trudny.... dla Przemka... Właśnie decydował się kłaść spać po całej nocy pracy, gdy suczysko postanowiło wykręcić mu numer... Zanim zamknął oczy Jolka stwierdziła, że to dobry czas i zaczęła rodzić.... Koło 9:30 Przemek był już całkiem nieprzytomny, ale na świat zawitało w ekspresowym tempie 9 nowych wilczaków - 4 pieski i 5 suczek...


2007.03.06

OK, strona szczeniaczków ruszyła... http://www.zperonowki.com/html/pol-miotJ.html

Fotek "główek" jeszcze nie ma, ale zaczynają się pojawiać wagi... resztę dodam, gdy wrócę z wyjazdu, więc koło przyszłego wtorku.... A dziś lub jutro na pocieszenie wrzucę po fotce każdego malucha....

Co do maluchów to oczekiwaliśmy, że z powodu dużej ilości szczeniaczków będą one jednak lżejsze... Nic z tego! Rosną nam prawdziwe basiorki, które szybko przybierają na wadze.... Ale co się dziwić - nad miotem czuwa ciocia Alistair, a ona doskonale wie, jak spowodować aby szczeniaczki osiągnęły wielkość małych kucyków...

2007.03.14

Małe rosną szybko - wędrować po pokoju zaczęły niedługo po urodzeniu i nie raz Przemek budził się z taką dżdżownicą w łóżku.... Teraz już wiedzą też dokładnie w jakim kierunku mają pełzać, bo małe pootwierały oczka.....


2007.03.19

No to minęło kolejne kilka dni - teraz zaczniemy wreszcie dodawać zdjęcia, bo nie ma większych wyjazdów, no i szczeniaczki przypominają już małe wilczaki, a nie tak jak wcześniej, coś w stylu dżdżownicy...

Dziś nakręciłam kilka filmów, zrobiłam trochę fotek - właśnie je podsyłam...

A ze spraw technicznych - właśnie było pierwsze odrobaczanie... Drontal Junior zdecydowanie małym nie podpasował i przez pewien czas mruczały niezadowolone, że pobrudziłam im pyszczki na różowo...

2007.03.20

OK, a co u młodych...? Nie chcą już siedzieć w "norze" i ciągle muszę siłą jakiegoś odnosić na miejsce, bo strasznie szybko się rozpełzają...

Przemek uznał, że szczeniaczki muszą być tak duże i silne jak on, więc dba o ich dietę. Małe oprócz mleka Jolki zaczynają już normalnie jeść. A apetyt mają jak sikorki, więc rokujemy, że będą...

Dziewczyny
Chłopaki

2007.03.24

W odwiedziny zawitała do szczeniaków ciocia Dewi - niestety nie możemy tego udokumentować, bo tak szybko jak się pojawiła tak szybko się wymeldowała - szczeniaczki nie są na jej nerwy: do zabawy się toto nie nadaje, banda tylko lata i zerka kto może ma coś jeszcze do jedzenia... Błeeee...

2007.03.26

Przez kilka dni nie miałam dostępu do sieci, więc znów są zaległości z informacjami i fotkami... ale będziemy się starać nadrobić...

Małe były już w domowym salonie piękności - miały robione manicure i pedicure. Piją jeszcze mleko Jolki, ale z radością wciągają też inne rzeczy - na szczęście zwykle nadające się do jedzenia... Właśnie zaczynamy podawać im karmę...

Potrafią już: polować na ludzi (trochę takich biednych ofiar udało się nam namówić na wizytę), szczekać, wyć, warczeć, szarpać kocyk, wchodzić samemu na legowiska... Siusiają już tylko poza norą.

A co do wyglądu to z dżdżownic zmieniły się w całkiem sympatyczne małe miśki (ew. borsuki).... Fotki soon...

2007.04.02

No i wyszły zęby, stoją już uszy, a my... robimy kolejne fotki.... Z tym, że dodałam je nie do wspólnej galerii, ale do galerii poszczególnych szczeniaczków...

2007.04.04

OK, małe są po drugiej turze zabiegów, aby były "piękne i śliczne" - spiłowaliśmy im szpony (czyt. przycięliśmy pazurki) i po raz kolejny pofarbowaliśmy na różowo Drontalem Junior. Tym razem poszło szybko i sprawnie - małe były zmęczone szaleństwami po pokoju, więc jedynie z jednym maluchem była większa zabawa, żeby siedział chwilę spokojnie podczas manicure...

Pomału maluchy zaczynają mieć dość zabaw między sobą i domagają się zwiedzania świata. Szczególnie dwie sunie cierpią na ADHD. Oj, jakby się chciało zostawić je z nami.....
Na razie całe stado zadowala się naszym pokojem i nauką informatyki na przykładzie komputerów Przemka, ale już niedługo pójdziemy sobie na dwór... Więc uwaga - NADCHODZIMY...

A na dziś cos dla wytrwałych - 31MB film "śniadaniowy":
2007.04.04-J-ZPeronowki-divx5.AVI

2007.04.06

Święta, święta.... Oznacza to nie tylko kolejną przerwę w dostawie fotek, ale dla maluchów też najciekawszy czas... bo to czas wizyt i odwiedzin. Na kilka dni szczeniaczki stały się pluszowymi maskotkami, które się mizia, bawi, a które mogą robić wszystko co chcą... Ale ile za to poznały nowych przyjaciół, dużych, małych, dwunogich i czworonożnych.... I widać było, że odpowiada im bycie pępkiem świata...

Dziewczyny
Chłopaki

2007.04.10

Małe wyglądają już całkiem wilczakowato i widać co się z nich zapowiada - można więc zaczynać wybieranie... Na pierwszy ogień poszła Ania, która poszukiwała swojego Jabberwocka... Myślała pewnie, że będzie łatwo, ale nie z nami takie numery... Biedna po dwóch dniach zastanawiania się, rzucania monetą, wróżenia z fusów i stawiania tarota dała prawie za wygraną... Co prawda udało się jej ograniczyć wybór do dwóch psiaków, ale zaczynało się zapowiadać, że Sabat będzie musiał się przygotować na dwóch nowych kumpli, a nie tylko jednego Jabberwocka... Ostatecznie ciężar wyboru spadł na... Gagę... I teraz jakby co to będzie jej wina...

2007.04.16

Dzisiejszy dzień był mało sympatyczny - wizyta u weterynarza w tym wieku nigdy nie jest przyjemna, bo oznacza szczepienie i tatuaże. Ale ogólnie wypadło dobrze - szczepień żaden maluch nawet nie zauważył, a za tatuowanie odbiły sobie z nadmiarem - bo nawet gabinet weterynarza może być doskonałym placem zabaw... Więc wynik dzisiejszego dnia wet vs szczeniaki to remis: 1:1...

2007.04.18

To najważniejszy dzień w życiu każdego szczeniaka, czyli przegląd hodowlany w siedzibie Związku Kynologicznego w Polsce. Załadowaliśmy małe do auta i w drogę... 80 km maluchy spokojnie przespały, potem trzeba było jeszcze czekać na przybycie sędziego... I wreszcie - nasza kolej... Na wybiegu dla szczeniaków był mały doberman, ale szybko się wymeldował, bo wilczaki zaraz zauważyły, że jest on jakiś taki "inny" niewilczasty. I biedak zbytnio się zestresował, że cała banda jednocześnie próbuje go wąchać i zerkać, dlaczego ma takie kłapiące uszka... Skoro zabrano kumpla to małe zdecydowały się zrobić imprezkę we własnym gronie - oj, było głośno i radośnie... A na dokładnie można było nawiązać bliższą znajomość z komisją hodowlaną. Wynik przeglądu nie zaskakuje - obyło się bez niespodzianek: wszystko na tip top... Zgryzy OK, budowa super, pieski mają już wyczuwalne jąderka. Zresztą do czego się przyczepić - małe biegają ładniej niż niejeden dorosły wilczak, oczka będą jasne, maski dobrze widać. Uszka stały szybko, więc nie będzie "nietoperków". Psiaki są krótkie i zwarte, żadnego o kątowaniu owczarka i jamnikowatym ciałku... A główki - małe wilczki... Teraz tylko przyszli właściciele muszą przetestować te predyspozycje na wystawach....

2007.04.19

Obiecuję, obiecuję i nic.... Ale najwyższa pora, aby zrobić małą charakterystykę szczeniaczków, którą w przyszłości będzie można porównać z tym jakie maluchy rzeczywiście wyrosły....

*** Jabberwock
Prawdziwy misiek - i z wyglądu i z charakterku... Gdyby nie był wilczakiem to można by było zaryzykować słowo "spokojny"... Ale (niestety?) jest, więc i zachowanie odpowiednie: lubi sobie pospać, wydaje się stateczny i nic nie robi bez pośpiechu... aby zaraz potem dostać przyspieszenia, przylecieć, przywitać się, polizać po twarzy i wpaść w ramiona, a potem ponownie położyć się i obserwować świat z typowym dla siebie spokojem...
*** Jabiel
Diabełek, który ma wiele wspólnego z Jezebeth - bardzo ruchliwa i zawsze pełna energii. Towarzyska - uwielbia być koło ludzi. Od siostry różni się tylko podejściem - podczas, gdy Jezebeth wymusza zainteresowanie, Jabiel stara się robić wszystko po dobroci. Zamiast wyć, czeka. Zamiast podgryzać, sama ładuje się na kolana... Zawsze doprowadza do tego, że każda osoba bawiąca się ze szczeniakami zauważa w pewnym momencie, że na rękach ma właśnie słodko śpiącą Jabiel...
*** Jadiel
Mała księżniczka. Charakterkiem najczęściej podobna do braciszka Jecer Ha-ra. Zwykle zadowala ją rola obserwatora - woli gdy się ja podziwia, niż miętosi w rękach.... A czasem bierze przykład ze swojej siostry, do której jest w rzeczywistości także podobna wyglądem i szaleje jak Jabiel.... Nic dziwnego, że dostały podobne imiona... Każdy wie, że Jabiel i Jadiel to papużki nierozłączki....
*** Jawzahr
Wygląda niepozornie i miło... Ale niech jego widok nikogo nie zmyli... Uwielbia się bawić... jeśli nie z właścicielem to rzeczami właściciela... Gdy się nudzi w ruch idą kable, buty, szmatki i meble... A pomysły miewa niesamowite... Z chłopaków chyba najchętniej podbiega do ludzi, ale też jeśli nie wykazują odpowiedniej mu uwagi tak samo szybko odbiega, aby psocić w innym miejscu... Cały czas w ruchu i cały czas w nastroju do zabawy... Ciekawe, czy z wiekiem trochę się uspokoi...
*** Jecer Ha-Ra
Do końca nie może się zdecydować jakim psem chce być... Zwykle paraduje twierdząc: patrzcie na mnie i podziwiajcie, ale nie dotykajcie...Aby zaraz potem mieć dzień dobroci dla ludzi i grać największą przytulankę ze stada, bijąc teoretycznie nawet Jawzahra... Jecer ma naturę filozofa, który dużo obserwuje, wszystko ma na oku, ale w większość zajęć czynnie nie uczestniczy...
*** Jezebeth
W każdym miocie trafia się taki mały zbój, który nie lubi tracić czasu na spanie, skoro na świecie jest tyle ciekawych rzeczy... W tym miocie takim żywym srebrem jest właśnie Jezebeth - zawsze chętna do zabawy, zawsze chce być koło nas, nawet jeśli musi wymusić zainteresowanie stałym wyciem... Potrafiła siedzieć i "krzyczeć" tylko po to, aby wypuścić ją z zagrody, w której reszta rodzeństwa smacznie spała... Wypuszczona kładła się w naszym pobliżu i ..zasypiała zadowolona...
*** Jotun
To prawdziwy pan pies - Jotun nigdy nie 'wymięka'... Nie da się go zaskoczyć i przestraszyć - nic nie jest mu straszne. Zawsze jest pierwszy i zawsze nr. jeden. Pierwszy zwiedza okolice. Ciągle pokazuje innym, że to on jest szefem tego stadka... uważa jedynie, by nie wpaść na Jezebeth, bo wtedy musi dawać nogę... W przyszłości pewnie wyrośnie na dobrego stróża i samca, którego trudno nie zauważyć w grupie...
*** Jurba
Przypadło jej bycie ... typowym przedstawicielem tego miotu... Więc nie zalicza się do żadnego ekstremum. Nie jest ani bardzo spokojna, ani super aktywna. Ani bardzo dominująca, ani uległa. W stosunku do ludzi nie jest ani mocno wylewna, ani nie trzyma się na boku... Jest zawsze tam gdzie reszta, śpi wtedy, gdy śpią inne maluchy. Ale nie można powiedzieć, że jest 'przeciętna', bo jej inteligentną mordkę łatwo rozpoznaje się w stadzie... Wpada w oko...
*** Juvart
Wykapana siostra Jabberwocka - wygląda podobnie i zachowuje się podobnie. Życie bierze na spokojnie, nigdy się nie denerwuje, nigdy nie traci zimnej krwi. Nie podgryza rodzeństwa, nie niszczy mebli, nie przegryza sznurówek, nie łapie Alinki za łapy... Krótko mówiąc: typowa...cicha woda...


2007.04.20

Dziś pojawiły się luki w stadzie - do nowych domów pojechały dwa pieski.... Oba zostaną teraz obywatelami Niemiec. Jecer Ha-ra będzie niedaleko, bo zamieszka u "dziewczyny Balroga", czyli właścicieli Akiry Spirit of the Wolf w Berlinie. Jawzahr pojechał trochę dalej, ale też zobaczymy go jeszcze nie raz.....

Jecer Ha-ra
Jawzahr

Jabberwock zostanie z nami chwilkę dłużej, bo do właścicieli w Warszawie dołączy dopiero na przyszły weekend....

Jabberwock


 

2007.04.22

Spokojnie dziś u nas i cicho.... Tzn po wesołym poranku zapadła martwa cisza.... nic dziwnego: ubyły jeszcze trzy maluchy.... rozjechały się po całej Polsce: Jotun do Gdyni, Jadiel do Będzina, a Jurba do Otwocka....

Jotun
Jadiel
Jurba

OK, martwa cisza trwała tylko 3 godziny, bo małe leżały wykończone zabawami z gośćmi.... Przez cały dzień się popisywały, więc musiały chwilę odsapnąć.. ale teraz już ich aktywność wróciła do normy... wilczakowej normy...