2005.07.24-08.05 - Letni obóz szkoleniowy dla CzW - Lázně Bělohrad (CZ)

Za nami pracowite tygodnie spędzone w prawdziwie międzynarodowej atmosferze - nie brakło CzW z Czech, Niemiec, Holandii, Włoch, Austrii i oczywiście Polski.... Oj, w tym roku był wyjątkowy tłok....

Aby nie było, że tylko

balowaliśmy

piliśmy

i mieliśmy głupie pomysły

to mogę powiedzieć, że całe dnie grzecznie ćwiczyliśmy, a następnie zaliczaliśmy przeróżne egzaminy.

Jedni robili egzaminy z posłuszeństwa (Ela zdała z Amber Wolfem z Peronówki ZPU1, Przemek z Balrogiem z Peronówki ZOPkę, ja to samo z Alistair Wolf z Peronówki).

Oczywiście "kto nie ma w głowie, ten ma w nogach" i z tego powodu zapewniono też możliwość zaliczania testów wytrzymałościowych dla psów ratowniczych VZ1 i VZ2. Dwa pierwsze miejsca w VZ1 zajęły Botis i Balrog z Peronówki, prowadzone przez Przemka i naszego przyjaciela z Niemiec - Güntera. Ja z Alistair oraz Marzena z Amber Wolfem rzuciłyśmy się na głęboką wodę z ze świetnymi czasami zaliczyłyśmy VZ2-ki (10 km na rowerze + 10 km marszobiegiem).

Vaclav Zeisek jak zwykle zorganizował zawody swojego imienia - mają one to do siebie, że dla każdego uczestnika jest kieliszek napoju wyskokowego. Eh, czasem dobrze jest mieć kilka psów.... A w tym roku mieliśmy jeszcze dodatkowe wzmocnienie (gdyby nie to, że miałam już za sobą kilka biegów, oraz to, że liczy się czas, to byłybyśmy pierwsze, bo Dewi ćwiczyła jak burza):

W wolnych chwilach robiliśmy wspólne wycieczki

- na "Talerz bogatego rycerza" do zamku (i browaru ) w Detenicach:

- na poszukiwania rozbójnika Rumcajsa do Prachovskych skal

- czy na nawiązywanie bliskiej przyjaźni z likaonami do ZOO w Hradec Kralove

W tym roku wyjątkowo popisał się nam Botis, który na hasło "jaki fajny hipopotam" postanowił poznać go z bliska. Złapałam go, gdy przeskakiwał plot, co jakiś cudem utrwalił Przemek:

Oczywiście nie brakło czasu na życie prywatne i nie obyło się bez obozowego romansu, w który zamieszana była "córka" Vaclava - Jessika z Litavské kotliny i nasz 'od dziś mów mi macho-man', czyli Balrog z Peronówki. Teraz niecierpliwie czekamy co z tego wyniknie i czy zostanę babcią....

Co tu dużo gadać - kolejny pracowicie i owocnie spędzony urlop. I teraz pozostaje pracować przez rok, bo przyszły obóz ma upłynąć pod znakiem egzaminów ratowniczych, czyli tropienia i posłuszeństwa.... Oczywiście włącznie z egzaminem VZ3 "especially for Marzena"....