Wystawy od podszewki: trening wystawowy

Gdybyśmy spytali sędziów, co jest największym problemem przy ocenie psów, na pewno odpowiedzieliby zgodnie: WYSTAWCY :)Chodzi tu głównie o nieumiejętność poprawnego zaprezentowania swojego psa. Wiele osób uważa, że najważniejsza jest zgodność psa ze wzorcem, a przygotowanie, czy sam handler są na ringu bez znaczenia. Tymczasem nasze poczynania przesądzają czasem o werdykcie. Podstawą wystaw psów jest ocena urody, ale nie ma szans (lub nie osiągnie tyle, ile by mógł) pies, którego właściciel poprzestaje na jego wrodzonych cechach.

Powinniśmy psa nauczyć:

  • pozycji wystawowej, czyli stać przez jakiś czas spokojnie. Bez poruszania się, ale z napiętą uwagą

  • biegać radośnie po ringu. Bez ciągnięcia na smyczy czy węszenia po ziemi, możliwie na luźnej smyczy, w tempie jakie z nim ustaliliśmy

  • pozwolić, by obce osoby dotykały go po całym ciele, nawet w miejscach wrażliwych (genitalia). Wilczaki nie mają taryfy ulgowej. O ile sędzia raczej nie zdecyduje się na samodzielne sprawdzenie zębów, to ma pełne prawo do dokładnego sprawdzenia jego budowy. I nie ma co tłumaczyć warczenia tym, że wilczak jest nieufny i obcy nie powinni go dotykać

  • umieć pokazywać zęby. Warto ćwiczyć, żeby zęby mogły sprawdzać też obce osoby.

  • być przyjaźnie nastawionym do innych psów. Agresja jest jak najgorzej widziana. Pies podkurczony, który boi się innych CzW, nie wypadnie w ringu najlepiej.

I pamiętajmy: najlepiej na ringu będzie prezentował się ten pies, którego wyćwiczymy tak, że będzie się wystawiał "sam", bez naszej (widocznej) pomocy. Warto od czasu do czasu odwiedzić wystawę jako widz i zobaczyć jak sobie radzą specjaliści w innych rasach. Szczególnie na ringu honorowym.

Szkolenie wystawowe zaczynamy, gdy szczeniak przyjedzie do naszego domu (w dobrych hodowlach szkolenie rozpoczyna się, gdy piesek ma 3-4 tygodnie). Trening należy dostosować do możliwości psa. I jeśli chcemy, by pies prezentował się przyjaźnie w ringu, musi mu on sprawiać przyjemność. Szczególnie trzeba uważać w przypadku młodych psów.
Początkowo ćwiczymy tylko niektóre elementy. Później budujemy prowizoryczny ring, zakładamy psu ringówkę, jeśli to możliwe zapewniamy sobie widownie i obcą osobe do grania roli sędziego i ... zaczynamy.

POSTAWA WYSTAWOWA

Powinniśmy ćwiczyć już ze szczeniakiem. Podobna jest do komendy "stój", ale musi być wykonana dokładniej.
Pierwsze ćwiczenia mają na celu jedynie wytrwanie psa w bezruchu. Nie korygujmy jego postawy - najpierw niech wypatruje w bezruchu ręki ze smakołykiem. Kilka razy dziennie. Gdy już będzie miał to opanowane, gdy zatrzymujemy psa, poprawiamy postawe. Jedną ręką trzymamy smycz nad głową, drugą ustawiamy przednie nogi w odpowiedniej pozycji: kończyny muszą być równoległe do siebie i prostopadle do ziemi. Następnie ustawiamy kończyny tylne. Na końcu lekko podnosimy głowe za pomocą ringówki i... pies wygląda jak na obrazku. Zainteresowanie w oku psa możemy wywołać kawałkiem jedzenia, ale trzeba nauczyć psa, by na jego widok nie ruszał się z miejsca. Ideałem jest pies skupiony, czymś zainteresowany, ale nie zwracający uwagi na sędziego, konkurencje, czy osoby poza ringiem.

BIEG

Przy wystawianiu staramy się by bieg naszego psa na ringu jak najbardziej przypominał jego sposób poruszania się "na wolności": kryjący ziemię kłus, podczas którego kończyny w ruchu znajdują się jak najbliżej ziemi.

Psa od małego przyzwyczajamy do ringówki - zakładamy ją, w odróżnieniu od smyczy, tuż za uszami i ukrywamy w sierści.
Pies powinien biec przy nodze. Najpierw po prostej w tę i z powrotem: up and down. Nagradzamy ilekroć będzie biegł równo z nami. Jednym z kłopotów wystawiania wilczaka jest to, że bieganie na wystawie koliduje trochę z tym, czego pies uczy się na szkoleniu: tam pies musi poruszać się dokładnie przy nodze, unikać wyprzedzania i nauczyć wpatrywania się w przewodnika. Na wystawie mile widziane jest, gdy pies prezentuje się spontanicznie i biegnie "samodzielnie" troszeczkę bardziej z przodu, niż to jest dobrze widziane na szkoleniach. Głowe powinien mieć podniesioną, wzrok skierowany przed siebie, uszy postawione (nici z tego, jeśli pies jest zgnębiony lub zdenerwowany). W tym celu ringówkę trzymamy lekko nad głową psa (możemy w ten sposób kierować jej ustawieniem i wyznaczać kierunek ruchu). Pies nie może wisieć na ringówce - jeśli nie stąpa mocno wszystkimi czterema nogami po ziemi, nie ma mowy, że zaprezentuje harmonijny ruch. To samo dotyczy szarpnięć.
Gdy opanowaliśmy "up and down" spróbujmy też wystawić psa po trójkącie. I to w dwóch prędkościach: w marszu i w kłusie.

Podczas biegania w okręgu próbujemy znaleźć tempo w którym pies wygląda najlepiej. Ma to być wyciągnięty kłus, przy którym widać wykrok, prace kończyn czy grzbietu.
Prawidłowy ruch jest zbalansowany. Nogi poruszają się równolegle, tylnie są w tej samej linii. U wilczaków, zwłaszcza przy dużej szybkości nogi coraz bardziej ustawiają się w litere V - wilczaki sznurują.

Wady i problemy:

  • krabbing (ruch kraba). Pies porusza się lekko bokiem i sędzia nie może ocenić prawidłowej pracy jego nóg (przy "tam i z powrotem" czy trójkącie). Często jest wynikiem wady budowy i tego, że pies stawia tylnie nogi przed przednimi i ustawia się krzywo, aby uniknąć deptania sobie po piętach. Pomóc tu może zmiejszenie tempa biegu lub trening z psem przy prawej nodze (pies chodzi przy lewej jedynie na ringu). Czasem przyczyna jest prostsza: pies będzie szedł krzywo jeśli będzie mu bardzo zależało na nagrodzie, którą trzymasz w ręce. Warto pamiętać, by nie popełniać tego błędu.

  • pacing (inochód). W marszu jest typowy dla wilczaków. W kłusie jest wadą. Polega na tym, że pies stawia do przodu jednocześnie dwie lewe, potem dwie prawe nogi. Sędziowie nienawidzą inochodu, prawie tak samo jak warczenia przy ocenie, od małego trzeba więc uważać, żeby szczeniak nie biegał inochodem. Pomocą może być trening w wysokiej trawie. Ruch ten jest mało wydajny i najczęściej pomaga zwykłe przyspieszenie. Jeśli to nie działa, podciągnij głowę ringówką do góry przez pierwsze kilka kroków.

  • odbieganie (strach przed właścicielem). Pies nie chce biec przy nodze, a jego pozycja nie daje sędziemu szansy, by stwierdzić, czy jego nogi poruszają się prawidłowo. Tu pomoże tylko trening i (lub) zdobycie zaufania psa. I lepiej zapomnieć o karaniu.

ZĘBY

KONTROLA ZGRYZU
Najłatwiejsza, a zarazem najbardziej fachowa prezentacja jest prosta i miła dla psa. Jedną reką (lub kciukiem i palcem wskazującym) unosimy górną wargę. Kciukiem drugiej ręki odchylamy dolną. Zgryz staje się doskonale widoczny (pamiętajmy, że pies musi mieć zamknięty pysk). Drugim plusem tej metody jest to, że nie naciskamy psu na nos i nie przeszkadzamy w oddychaniu. Dzięki temu pies nie będzie okazywał zdenerwowania, nawet jeśli kontrola trochę się przeciągnie...

LICZENIE ZĘBÓW
Tak na prawdę sędzia liczy zęby jedynie, gdy ma podejrzenia, że wystepują braki. Zwykle ogranicza się jednak do kontroli P1 (pe-jedynek) - to te małe ząbki tuż za kłami. Podobnie jak przy kontoli zgryzu palcami jednej ręki odsuwamy górną wargę. Drugą odchylamy dolną. Dla lepszego widoku pies może mieć pysk lekko otwarty. Pokazujemy zęby z prawej i lewej strony. Czasem pies przykrywa P1-ki językiem. Wystarczy wtedy jednym palcem lekko dotknać języka - pies odruchowo cofnie go do tyłu.

PREZENTACJA PEŁNEGO UZĘBIENIA
Na polskich wystawach rzadko spotykana, ale jest standardem w Niemczech, Czechach czy Słowacji - należy wtedy syeroko otworzyć psu pysk. W tym celu kciukiem i palcem wskazujących chwytamy psa tuż za kłami i delikatnie rozchylamy wargi. Jest to część najbardziej denerwująca dla psa i dlatego warto poświęcić jej na szkoleniu trochę więcej uwagi.

Mimo pozorów i tego co obserwuje się na ringu jest to jedna z najprostszych czynności przy wystawianiu. Ważne jest tylko jedno - trzeba ćwiczyć. Zaczynamy już od małego i w miarę możliwości pozwalamy, by zęby u naszego milusińskiego sprawdzały też obce osoby.
Na czym polega pokazywanie uzębienia? Przewodnik musi pokazać sędziemu zgryz psa i umożliwić policzenie zębów. Zgryz pokazuje się u psa z zamkniętym pyskiem - należy delikatnie unieść górną (uwaga na nos) i odsunąć dolną wargę tak, by sędzia mógł zobaczyć w jaki sposób stykają się ze sobą zęby. Następnie sędzia powinien mieć możliwość policzenia zębów, choć w praktyce ogranicza się to do sprawdzenia, czy wszystko jest na swoim miejscu i kontroli "jedynek". Często, gdy właściciel niewystarczająco odchyli wargi, sędzia poszukuje zębów palcem. Czasem nakazuje też prezentacje pełnego uzębienia. Także na to powinniśmy być przygotowani - trzeba wtedy możliwie najszerzej otworzyć psu pysk, tak by były widoczne trzonowce.
Co zrobić, by pies pozwolił sobie na wszystkie te zabiegi? Metoda jest prosta i znana też na każdym placu szkoleniowym - trzeba psa nagradzać. Zanim zaczniemy naukę komendy "zęby!" pamiętajmy, że pies musi być głodny. My zaś zaopatrujemy się w kawałki ulubionej psiej nagrody (sera, mięsa, suchej karmy). Dajemy psu "siad!" i zaczynamy ćwiczenie. Kontrolując uzębienie jednocześnie wciskamy między zęby kawałki jedzenia. Szybko pies skojarzy sobie "grzebanie w paszczy" z czymś miłym i może stać się to jednym z jego ulubionych ćwiczeń. Trzeba pamiętać, że nigdy nic na siłę. Nie męczymy psa zbyt długo. Jedna kontrola i robimy przerwe ... chyba, że pies domaga się więcej.
Gdy bez problemu pies pokazuje nam zęby, możemy zacząć trening z obcą osobą.

CHARAKTER

Tylko pies, któremu wystawy sprawiają przyjemność będzie pięknie prezentował się na ringu i ma szanse na zdobycie uznania sędziów, i to nie tylko tych, których ulubioną rasą są wilczaki.

Nie przyda się tu żaden trening. Jest to raczej metoda postępowania z psem. W ringu pies powinien prezentować mase pewności siebie, dumy i osobowości. Powinien mieć "Ausstrahlung" (promieniować, w jakiś ukryty sposób zwracać na siebie uwage). By to osiągnąć, trzeba być zawsze po jego stronie, dawać mu poczucie, że on jest tym NAJLEPSZYM. Nie szczędzić pochwał, zachęty i nagród. Ten sposób może zdziałać cuda. Oczywiście nie chodzi tu o to, by pozwalać psu na wszystko i konsekwencja liczy się nadal. Jak i przy treningu przemoc jest zakazana, choćby dlatego, że tak jak na mistrzostwach z posłuszeństwa, i tu przynosi fatalne efekty. Co z tego, gdy pies będzie wykonywał wszystkie zwroty, pokazywał na komende zęby, stał na "stój", gdy wszystko będzie robił wyprany z jakichkolwiek uczuć, a czasem kuląc się przed właścicielem. To na prawde jeden z gorszych obrazków spotykanych na ringach.
Uwaga przy kontaktach z obcymi ludźmi i psami. Zasada taka jak przy normalnym wychowaniu: nie dopuszczać do złych przeżyć. Szczególnie dotyczy to spotkań z innymi psami. Jeżeli nasz pies zostanie grubiańsko przez nie potaktowany, zdominowany, czy nawet pogryziony, najczęściej odbije się to na jego zachowaniu: w formie napadów strachu lub "odgyzania się" (gdy np. przyjdzie nam dodatkowo stanąć na jednym ringu z agresorem, mamy z głowy dobrą prezentacje naszego psa). Dlatego unikamy jak ognia "ustalania dominacji".

Wady i problemy:

  • strachliwość
    Niektóre psy czują, że sytuacja je przytłacza, jeśli znajdą się w tłumie na wystawie. Psy, które stają jak posągi w domu, na ringu mogą się przekształcić w bestie "tylko mnie nie dotykaj". Zapobiegnie temu wczesna socjalizacja. Czasem i to nie pomaga - pies jest po prostu strachliwy. Taki osobnik wymaga specjalnego podejścia i nie jest to łatwe. Przede wszystkim trzeba unikać sytuacji, które mogłyby go wystraszyć. Unikać należy jednak zbytniego przyciągania psa do siebie, stałego głaskania i uspokajania - psu może się wydać, że jego strach jest uzasadniony. Niektóre osoby szarpią psy, póki te się nie uspokoją. To powoduje, że strach w psie jeszcze bardziej wzrasta. Najczęściej spotykany błąd to rzucanie psa na głęboką wode: stawianie go w sytuacjach, które go przerastają. Taka terapia szokowa nie tylko nie pomoże, ale może odbić się na psychice psa do końca życia. Najlepszym sposobem jet relaks: pies musi się odprężyć, zobaczyć, że nic mu nie grozi i tak, jak przy reakcji na strzał, dokładamy powoli kolejne wrażenia: po którejś z kolei wystawie, jeśli pies nie ma złych przeżyć, okaże się, że zaczynają one psa bawić - najprawdopodobniej nawet je polubi. Po prostu: nic na siłe!

  • strach przed ludźmi
    Niektóre psy boją się obcych osób, a najbardziej uwagi jaka jest im poświęcana. Jak i wyżej terapia szokowa, czyli wprowadzenie psa w tłum osób, które zaczną go głaskać, nie spełni swojego zadania. Wręcz przeciwnie. Zaczynamy od tego, by pies tolerował obce osoby (powinien być przez nie ignorowany). Z czasem uczymy psa kontaktu: obcy powinien dawać psu jakiś smaczny kąsek, szepnąć miłe słówko. Z czasem przechodzimy do głaskania i badania budowy. Wszystko musi być przeprowadzane bardzo wolno - zbędny pośpiech to krok w tył. Ważne jest by obca osoba na prawde była obca: pies szybko się przyzwyczaja, musimy mieć więc w zapasie stale kogoś nowego.
    Od czasu do czasu słychać o wspomaganiu medycznym. Stosowanie dopingu nie jest na wystawach zabronione, ale jest groźne dla psa. Trzeba się więc zdecydować co jest ważniejsze - kolejny tytuł, czy zdrowie zwierzaka.... Przecież najłatwiejszym sposobem na szczęśliwego psa jest dobra więź właściciel-pies, stały trening wystawowy i solidne nagradzanie. Wystawiając psa strachliwego pamiętajmy, by nie zostawiać go samemu sobie. Najlepiej przyklęknąć tuż przy jego głowie - poczuje się wtedy o wiele pewniej. Warto też decydować się na wystawy na wolnym powietrzu - w sali takie psy mogą być trudne do opanowania.

  • agresja
    Nie rzadziej psy mają kłopot z agresją. Część z nich gryzie ze strachu. W tym wypadku, jeśli nie potrafimy tego zlikwidować, lepiej zrezygnować z wystawiania (zaoszczedzi nam to wielu przykrości).

  • rezygnacja
    To częsty problem początkujących wystawców: podczas gdy inne psy na ringu stoją wyprężone, pięknie się prezentując, nasz stoi jak ostatnie nieszczęście. Snuje się smętnie po ringu, trudno nakłonić go do biegu, nie mówiąc już o postawieniu uszu. Rezygnacji trudno jest zaradzić. Często jest spowodowany zbyt surowym (nieprawidłowym) treningiem posłuszeństwa, który w psie zabija całą radość. Wiele osób myśli, że wystawianie składa się z komend "siad", "stój", "noga" i "zęby". I niestety zapominają o nauce "dobrego nastroju". Do tego dochodzi zmęczenie psa (np. podróżą i czekaniem na słońcu) i klapa gotowa.
    Jedyny sposób to rozpoczęcie pracy od nowa - szczególny nacisk należy położyć na rozbawienie psa. Przed wystawieniem, lepiej by pies leżał w spokojnym miejscu - nie zamęczajmy go oczekiwaniem przy ringu. Przed prezentacją psa nie karminy - najedzony pies to śpiący pies. Na ring wkraczamy o czasie, ale prawie na ostatnią chwile. Można też spróbować, by psa wystawiła obca osoba, podczas gdy my będziemy stali koło ringu.

  • nadmierne podniecenie
    To najłatwiejszy problem do rozwiązania: wystarczy czas i doświadczenie. Dlatego spotyka się go głównie u szczeniąt i w klasie młodzieży. Lepiej psa zbytnio nie uciszać, bo może się to skończyć jego rosnącą rezygnacją. Przed wystawieniem warto zrobić sobie małą rundkę wokół terenu wystawowego, żeby pies się "wyszalał". Najszybszy sposób poskromienia psa to nauka posłuszeństwa.
    Czasem przyczyną niesfornego zachowania jest nieprzygotowanie psa do wystawy - po prostu nie wie on, co ma robić. W tym wypadku winny jest wyłącznie handler.

Margo