Obrona miski

Nad tym trzeba pracować, bo problem pojawia się prędzej, czy później, ale przychodzi ZAWSZE (choć czasem psa nieświadomie bronienia jedzenia oduczymy).

Najgorzej poszło nam z Bolem, bo nieźle nas zaskoczył, gdy nagle w więku koło 5 miesięcy postanowił bronić kości. Potem było już bezproblemowo, bo akurat oduczanie obrony jedzenia było podstawowym elementem wychowywania młodych psów. Takie zachowanie widać już u szczeniaków - gdy małe mają kilka tygodni kupujemy im kości i "majstrujemy" przy nich, gdy jedzą. Niektóre szczeniaki są spokojne, ale niektóre już wtedy mruczą i czasem się odgryzają.

Do nauki mamy dwie metody:

1) Pozytywna

Na spokojnie uczymy, że człowiek nie jest zagrożeniem. Że im nic nie zjemy. Wtedy dajemy im kości, a dodatkowo co chwila podrzucamy jakiś smakolyk, jednocześnie biorąc kość do ręki. Odrywamy od kości (najsmaczniejsze) kawałki mięsa i dajemy psu. Krótko mówiąc: krwawa robota , ale skuteczna... Takie zabawy stosujemy przez cały czas (jednorazowe dotykanie kości nic nie pomoże).

2) Negatywna

Drugą metodę stosujemy jedynie wyjątkowo, w "cięższych przypadkach". Jeśli szczeniak od początku rzuca się z zębami w momencie gdy zaatakuje karamy go (prawie) po psiemu: chwytem ręka za kufe. To jedyny ruch jaki stosują w takich wypadkach nasze psy - nigdy nie chwytają za gardło (-> bo to oznacza próbę przegryzienia tętnicy), czy szyje (taki chwyt używany jest wyłącznie, gdy pies chce drugiego psa poważnie skarcić lub.... zabić - tzn skręcić mu kark) - zawsze jest to chwyt za pysk, bez względu, czy młody podpadnie matce, czy wujkowi. Metodę tą stosujemy ZAWSZE z metodą nr.1 - tzn chwalimy za dobre zachowanie, dajemy smakołyki na wymianę, a karamy jedynie, gdy szczeniak zaatakuje "na serio". Gdyby wszystko rozwiązywać tylko siłowo, to bardzo szybko szczeniak nauczy się bronienia jedzenia "na śmierć i życie", czyli uzyskamy efekt odwrotny. Tak samo narobimy sobie więcej problemów, jeśli nie mamy wyczucia i karamy szczeniaka zbyt późno lub w niewłaściwym momencie.

W sumie w bardzo szybkim czasie udaje się nam zyskać zaufanie szczeniaków, chóc potem właściciele muszą jeszcze sami popracować, bo dla szczeniaka są na początku obcymi osobami. Ktoś kiedyś pisal, że nie chodzi o pytanie: czy pies nas ugryzie w obronie jedzenia, tylko kiedy to zrobi (chodziło o: "po ilu dniach głodówki zacznie jednak bronić jedzenia").
Psa dobrze szkolonego trzeby by (bardzo) mocno przegłodzić, a potem dać mu kawał mięcha. Innemu starczy już coś smakowitego. U Bola była to ... świńska nóżka, którą dostał pierwszy raz w życiu. Tutaj widać różnicę w metodach, bo pies uczony 'po dobroci' odda nam kość w zasadzie w każdym przypadku. A pies szkolony siłowo wyłamie się, i to z dużą siłą.

Ważne:

Dotykanie kości ręką to dla psa coś innego niż przystawienie twarzy. To też daje się wyuczyć, ale nie radzę zaczynać zbyt szybko, bo można się dorobić paru zadrapań (....jeśli będziemy mieli szczęście). My zaczynamy z psami, które mają już doskonale opanowane oddawanie kości i grzebanie przy niej. Wtedy bierzemy kość i kładziemy się na ziemi (kość blisko twarzy). Można sobie wtedy trochę spokojnie z psem pogadać... Jeśli nawet przy czymś takim pies nie burknie, to mamy psa, który ma do nas duuuże zaufanie...